Wszystkie wpisyDziennik · wpis 01 / 02
Nadzór finansowy

Posłuchaj wpisuczyta Wojciech Kroczak · głos wygenerowany przez AI

0:00
Sylwetki osób siedzących przy owalnym stole w starym urzędzie, dyskutujących nad dokumentami w miękkim naturalnym świetle.
Zdjęcie ilustracyjne
Krótka odpowiedź: Najgroźniejsze są trzy błędy, bo z nich wynikają pozostałe: wymagania spisane na podstawie oferty jednego dostawcy, brak właściciela biznesowego z mandatem zarządu i brak kryteriów sukcesu (definition of done) ustalonych przed podpisaniem umowy. Nie chodzi o same kryteria odbioru ale o kryteria sukcesu. Pierwszy odbiera Wam wpływ na zakres, drugi sprawia, że nikt nie rozstrzyga sporów, trzeci zamienia odbiór w negocjacje. Tuż za nimi są: pominięte integracje i migracja danych, porównywanie samej ceny startowej zamiast całkowitego kosztu posiadania (TCO - Total Cost of Ownership) oraz umowa bez warunków wyjścia. Wszystkie da się naprawić przed wyborem dostawcy, po nim już tylko aneksem, którego negocjacje mogą być trudniejsze niż przed podpisaniem kontraktu.

Ten tekst jest dla zarządów i osób, które podpisują się pod zakupem systemu: sekretarza i skarbnika w urzędzie, prezesa spółki komunalnej, dyrektora finansowego, właściciela firmy. Także dla kierownika IT, który przygotowuje postępowanie albo zapytanie ofertowe i chce wiedzieć, na co zarząd powinien zwrócić uwagę, zanim zaakceptuje dokumenty.

Dlaczego ten problem powstaje

Większość kłopotów z dostawcami ma źródło po stronie zamawiającego, i to na długo przed podpisem. Nie ze złej woli: przygotowanie zamówienia to praca, na którą w organizacji rzadko jest czas i kompetencje, a dostawcy chętnie ją ułatwiają. Przynoszą gotowe opisy, pokazy i wyceny. W efekcie zamawiający kupuje to, co dostawca umie sprzedać, a nie to, czego potrzebuje. Problemem jest również to, że bardzo często decyzje zakupowe pozostają w rękach komórek merytorycznych, a IT pełni jedynie rolę strażnika bezpieczeństwa. Brak standardów i długoterminowej strategii IT powoduje, że organizacja dokonuje zakupów, które nie zawsze pasują do ram, których zadaniem jest mitygowanie ryzyka.

Te same błędy widuję w urzędach i w firmach. Różni je tryb zakupu, nie mechanizm.

Dwanaście błędów

  1. Wymagania spisane na podstawie oferty albo prezentacji jednego dostawcy. Ogranicza konkurencję i utrwala zależność, zanim jeszcze wybierzecie wykonawcę. Szerzej opisałem to w tekście o uzależnieniu od dostawcy w specyfikacji warunków zamówienia (SWZ).
  2. Brak właściciela biznesowego. Projekt formalnie ma kierownika, ale nikt z mandatem zarządu nie decyduje, jak mają działać procesy.
  3. Brak kryteriów odbioru i scenariuszy testowych przed podpisem. Odbiór staje się sporem o interpretację, a nie sprawdzeniem, czy produkt projektu spełnia kryteria sukcesu wdrożenia,
  4. Niewiedza o tym, co już jest. Kupujecie nowy system, nie wiedząc, które obecne umowy, licencje i funkcje się z nim pokrywają.
  5. Pominięte integracje. Z czym nowy system ma wymieniać dane, w których kierunkach, które systemy mają rolę nadrzędna, jakie dane, za pomocą jakich formatów, oraz czy dostawca o tym wie i zapewnia, że dostarczy niezbędne mechanizmy oraz weźmie odpowiedzialność za ciągłość ich działania.
  6. Migracja danych opisana jednym zdaniem. Bez ustalenia, które dane, z jakiego okresu, kto je czyści i kto sprawdza wynik.
  7. Wymagania w postaci listy funkcji zamiast opisu procesów. Każdy dostawca odpowie „tak” na pytanie o funkcję. Na pytanie, jak obsłuży Wasz konkretny przypadek, odpowiedzi się różnią.
  8. Porównywanie ceny startowej zamiast kosztu całkowitego. Licencja to początek. Utrzymanie, zmiany i integracje płaci się latami. O tym mechanizmie piszę w tekście o całkowitym koszcie posiadania (TCO) i gotowaniu żaby.
  9. Brak zasad zmiany zakresu. Nie wiadomo, kto zgłasza zmianę, kto ją wycenia i kto zatwierdza.
  10. Umowa bez warunków wyjścia. Brak zapisów o eksporcie danych, dokumentacji i przekazaniu utrzymania innemu podmiotowi. Brak narzędzi mitygacji ryzyka.
  11. Umowa utrzymaniowa przyjęta z wzoru dostawcy. Poziomy usług, czasy reakcji i koszt zmian ustala wtedy jedna strona.
  12. Decyzja odłożona do ostatniej chwili przed terminem. Gdy termin ustawowy albo koniec wsparcia starego systemu jest blisko, nie ma już miejsca na porównanie ofert ani negocjacje.

Błędy od pierwszego do trzeciego są źródłowe. Jeśli je usuniecie, większość pozostałych staje się widoczna na etapie przygotowania, a nie realizacji.

Dla nadzoru finansowego

Dla rady, rady nadzorczej albo centrali najważniejsze jest, czy decyzja o wyborze dostawcy ma udokumentowane uzasadnienie. Dwanaście punktów powyżej to jednocześnie lista pytań, które warto zadać, zanim zarząd zatwierdzi dokumenty zamówienia.

Przykład z praktyki

Jeden z naszych klientów otrzymał od dostawcy systemu ERP informację o tym, że bez problemu będziemy mogli wymienić dane o kontrahentach z wdrażanym systemem zarządzania korespondencją (EZD/e-Doręczenia). System zarządzania korespondencją najczęściej przechowuje dane wszystkich kontrahentów, a nie tylko tych, co do których nastąpią zdarzenia gospodarcze, czyli stają się klientami lub stają się dostawcami. Po prostu cykl życia danych nowego kontrahenta najczęściej zaczyna się dużo wcześniej, zanim dochodzi do zdarzeń gospodarczych.

W trakcie wdrożenia okazało się, że koszty przystosowania interfejsu API do dwustronnej wymiany danych o kontrahentach po stronie dostawcy systemu ERP wynoszą 80% całej wartości projektu wdrożenia obiegu dokumentów kosztowych w integracji z KSeF, z OCR, WIES, GUS i na końcu z eksportem danych do systemu finansowo-księgowego. Ta jedna integracja, nieprzedyskutowana na początku dokładnie z dostawcą, praktycznie zdublowała koszty projektu.

Kiedy potrzebny jest niezależny doradca

Jeśli macie doświadczony zespół, który przygotował już kilka podobnych zamówień, ta lista posłuży jako kontrola. Niezależne spojrzenie ma sens, gdy zamówienie jest duże w skali organizacji, gdy wymagania powstawały w kontakcie z jednym dostawcą, gdy decyzję trzeba będzie obronić przed kontrolą, radą albo centralą, albo gdy nikt po stronie zamawiającego nie zna tych systemów od środka.

Mogę przeczytać dokumenty przed publikacją postępowania albo wysłaniem zapytania, przygotować wymagania i scenariusze testowe albo ocenić oferty już złożone. W urzędach punkt startowy wygląda trochę inaczej, opisuję go na stronie dla jednostek samorządu terytorialnego (JST).

Który z tych błędów jest najczęstszy?
Z mojego doświadczenia najczęściej brakuje kryteriów odbioru i scenariuszy testowych ustalonych przed podpisem. Wszyscy zakładają, że „będzie widać”, czy system działa. Przy odbiorze okazuje się, że każda strona widzi coś innego. Natomiast prawie nigdy nie ma jasno określonych kryteriów sukcesu, czyli precyzyjnego określenia, co ten system ma robić dla użytkowników i kiedy użytkownicy powiedzą, że faktycznie wspiera on ich pracę, podnosi ich produktywność i nie przeszkadza.
Czy da się naprawić te błędy po wyborze dostawcy?
Częściowo. Właściciela biznesowego, rejestr zmian i scenariusze testowe można wprowadzić w trakcie projektu. Zakresu, integracji i warunków wyjścia, których nie było w zamówieniu, nie da się dopisać bez negocjacji, a w zamówieniach publicznych możliwości zmiany umowy są ograniczone. Warto to sprawdzić z prawnikiem zamówień.
Czy rozmowy z dostawcami przed postępowaniem są błędem?
Nie. Rozpoznanie rynku jest pożyteczne. Błędem jest przepisanie opisu jednego dostawcy do własnych wymagań. Rozmawiajcie z kilkoma i spisujcie potrzeby własnym językiem. Tutaj przydatne są macierze porównawcze, takie jak stosują działy zakupów w międzynarodowych korporacjach, które wyspecjalizowały się w skutecznej obsłudze procesów zakupowych.
Kto w organizacji powinien sprawdzić tę listę?
Właściciel biznesowy razem z kierownikiem IT i osobą odpowiedzialną za zamówienia, a wynik powinien trafić do zarządu przed akceptacją dokumentów. W firmie tę rolę często pełni dyrektor finansowy.
Czy te błędy dotyczą też małych zakupów?
Tak, choć skutki są mniejsze. Przy zakupie poniżej progu 170 tys. zł netto formalności jest mniej, ale integracje, dane i warunki wyjścia z umowy wyglądają tak samo.
Jeżeli przygotowujecie zamówienie na system i chcecie sprawdzić je pod kątem tych dwunastu punktów, zanim trafi do dostawców, napiszcie. Porozmawiajmy →

Porozmawiajmy o Waszej sytuacji — konkretnie, nie ogólnikowo.